Peja: Scena jest kolorowa. Powinna taka być od początku


2018.11.28

opublikował:

Peja: Scena jest kolorowa. Powinna taka być od początku

foto: Daniel Perz

Peja promuje nadchodzący krążek „25 godzin” nie tylko publikując kolejne single, ale także udzielając wywiadów. W przeprowadzonej dla serwisu Rytmy.pl rozmowie z Arturem Wojtczakiem raper mówi m.in. o czasach szkoły, o radzeniu sobie z presją sukcesu czy braku autocenzury w tekstach.

Artysta odnosi się także do sytuacji na rodzimej scenie rapowej, która jego zdaniem wreszcie jest odpowiednio zróżnicowana. Wspomina czasy, kiedy Thinkadelic zostało odrzucone przez część słuchaczy z powodu – jak mówi – „dojrzałości muzycznej” zespołu. – Nie przeklinali tyle co inni, byli w dobrych szkołach i szukali swojego miejsca w biznesie muzycznym, a nie pod trzepakiem. Wielu tych spod trzepaka dziś już nie ma. Chłopaki też nie grają razem, ale Spinache ma się dobrze – pozdro. Jeśli wtedy panowało hasło HWDP (uzasadnione w pełni) a chłopcy robili cover „Jesteś lekiem na całe zło” – kontrast był widoczny nawet dla prymitywnego słuchacza (śmiech) – wylicza kolejne powody Peja.

Poznański raper docenia mentalną zmianę, jaka dokonała się zarówno wśród twórców jak i u ich odbiorców. Zastrzega przy tym jednak, że jego zdaniem scena wciąż boryka się z problemem naśladownictwa. – Scena jest kolorowa i taka być powinna od początku. Jak najmniej imitatorów, powielaczy, kalk, kserówek i tego typu rzeczy. Niestety: tak jak w latach ’90 wszyscy chcieli mieć produkcje jak Pete Rock czy DJ Premier, dziś młodzi artyści robią dokładnie to samo w produkcjach newschoolowych. Powielają to, co jest na topie – wyjaśnia.

„Weterani też kiedyś kopiowali na potęgę, a teraz chcą rozgrzeszać małolatów”

Niestety weterani też kiedyś kopiowali na potęgę, a teraz chcą rozgrzeszać małolatów. Więc tak naprawdę w tej kwestii niewiele się zmieniło, bo prawdziwi i pozerzy byli tak samo wtedy jak i dzisiaj. Jeśli wejść w taką dyskusję kto jest fake , a kto real wywiąże się potworna wojna. Mam na to jedyny pomysł. Mikrofon do ręki i „jeden na jeden”. P*****lisz coś na kolesia, to wyskocz do niego i załatwcie to jak podczas rap battle. Niestety znaczna część starych i tych młodszych to tylko studyjni killerzy, dlatego tak bardzo cenię freestyle’owców obytych w walkach na majki. To ich odróżnia od raperów. Twój wybór, czy potrafisz ruszyć tłumem, czy jesteś tylko raperem czy MC. Autentyczność zostanie wywołana do tablicy, gdy ktoś chce postawić cię w złym świetle. Im więcej złych rzeczy ktoś pragnie ci zrobić, tym bardziej rozpiszą się o tym ci niby-słuchacze. Już dawno przestałem ubolewać nad tym, że zarówno raper jak i słuchacz tak naprawdę niewiele wiedzą. Robię swoje – podsumowuje raper.

Całą rozmowę Artura Wojtczaka z Peją znajdziecie tutaj.

Przypominamy, że album „25 godzin” ukaże się w połowie grudnia. Peja promuje krążek trzema singlami – „Tu jest najlepiej”, „Głucha noc 2” oraz kawałkiem tytułowym.

Polecane

Share This