SuperHeavy nadchodzi


2011.09.17

opublikował:

SuperHeavy nadchodzi

W dobie totalnej globalizacji, gdzie świat jest wielką wioską, utrzymanie ciekawej informacji w kompletnej konspiracji graniczy z cudem. Mimo to, pewnej grupie muzyków udało się utrzymać projekt w tajemnicy przez prawie 2 lata.

Mick Jagger z kultowej grupy The Rolling Stones, cholernie utalentowana i piękna Joss Stone, kompozytor Dave Stewart (kojarzysz Eurythmics?), A.R. Rahman niesiony na fali popularności Slumdoga oraz Damian Marley, syn legendarnego Boba Marleya a dla mnie prywatnie ulubiony wokalista/raper wszech czasów. Czy wspólna płyta powyższej super piątki może okazać się muzyczną klapą? Nie może…

Informacja o płycie SuperHeavy była skrzętnie ukrywana przed światem. Nawet książęcą parą William i Kate Middleton, która prywatnie należy do licznej w Anglii grupy fanów Joss Stone, nie miała pojęcia o tym projekcie (mimo ich zażyłych stosunków z autorką „Govermentalist”). Aby uniknąć ewentualnej wpadki, każdy z muzyków otrzymał pseudonim, którym posługiwali się członkowie grupy oraz osoby związane z ich otoczeniem. W końcowej fazie w projekt został zaangażowany sam Paul Allen, człowiek który razem z Bill Gatesem zakładał Microsoft…. . To na jego gigantycznym, luksusowym jachcie z dwoma helikopterami i łodzią podwodną powstała większość partii wokalnych SuperHeavy. Muzycy pracując nad płytą, odpoczywając i popijając drinki, płynęli wzdłuż wybrzeża Turcji i wśród greckich wysepek, szukając inspiracji do kolejnych nagrań, których w sumie powstała imponująca liczba 22.

Szesnaście utworów z tej puli będzie nam dane usłyszeć za parę dni. Na 19 września została wyznaczona premiera ekskluzywnej wersji krążka (na wersji standardowej znajdziemy 12 kawałków). Czy płyta sprosta oczekiwaniom? Czy rozbuchane ego każdej pojedynczej części Super Grupy nie zmąciło ostatecznego kształtu albumu? Czy projekt sam w sobie nie jest nastawiony jedynie na zarobek?

Najprawdopodobniej nie. Pomijając fakt, że SuperHeavy składa się z samych multimilionerów, to za wydanie krążka nie wziął się żaden muzyczny potentat. Dlatego też pewnie w mediach nie słychać zbytnio o zbliżającym się muzycznym majstersztyku. Bardzo słabe 195 miejsce na liście singli w UK mówi wiele – tej płyty raczej nie usłyszymy w RMF FM, ani też nie będziemy klipem „Miracle Worker” katowani na Viva Polska. Lecz kto ma wiedzieć, ten wie.

W zamyśle autorów płyta SuperHeavy nagrywana w Los Angeles, na Karaibach, w Turcji, na południu Francji, u wybrzeży Cypru, Indiach i Miami ma być zatarciem granic pomiędzy reggae, rockiem, soulem, z dodatkiem hinduskich brzmień. Joss Stone pokusiła się nawet o stwierdzenie, iż będziemy świadkami narodzin nowego gatunku.

Dlaczego warto czekać na to wydawnictwo? Odpowiedź przyjdzie sama do głowy, gdy tylko uporządkujemy ostatnie dokonania muzyków tworzących trzon SuperHeavy.

Joss Stone jest na szczycie odkąd skończyła 14 lat, czyli razem już dekadę. W sumie sprzedała ponad 11 milionów krążków (niestety jej ostatni album „LP1”, mimo że świetny, to sprzedaje się ciut gorzej…). Nad jej wokalnymi zdolnościami zachwycali się już wszędzie.

A. R. Rahman odpowiada za fenomenalną ścieżkę dźwiękową do nagrodzonego ośmioma Oscarami filmu „Slumdog: Milioner z Ulicy”. Zapewne każdy z czytelników ma jeszcze w pamięci piękny „Latika`s Theme”. Ilość jego wcześniejszych nagród również jest imponująca.

Mick Jagger to żywa legenda. Zapytaj rodziców.

Dave Stewart również. Ile razy słuchałeś poniższej piosenki, nie wiedząc kto za nią stoi?

I na koniec zostawiłem mojego ulubieńca, którego dyskografie znam lepiej niż własną kieszeń. Damian Marley, najmłodszy (i najzdolniejszy) z synów Boba Marleya. Kilka miesięcy temu razem z Nasem wydał genialną płytę, w całości poświęconą Afryce. Wcześniej utorował sobie drogę w amerykańskim przemyśle muzycznym krążkiem „Welcome To Jamrock”. Charyzmatyczny wizerunek, przesiąknięte goryczą wersy oraz zapadający w pamięci głos.

Czy wkładając to wszystko do jednego worka, możemy spodziewać się czegoś innego niż muzycznej rewolucji?

Polecane