Wersy, które bolą


2013.10.21

opublikował:

Wersy, które bolą

Pamiętacie taką książkę „Ego Trip”? Wydana w 1999 roku przez amerykańskich redaktorów, pracujących w magazynie o tym samym tytule, na polski rynek trafiła pięć lat później. Nie był to żaden podręcznik czy leksykon raperów, raczej imponujący zbiór ciekawostek i drobiazgowych informacji, przygotowany przez prawdziwych fanatyków tej muzyki.

Wśród niezliczonej ilości tabelek, zestawień, rankingów i komentarzy znalazła się jedna rubryczka, która – jeśli dobrze pamiętam (niestety, książki już nie mam; choć ładnie wydana, była fatalnie sklejona i od samego początku rozpadała się w rękach) – była zatytułowana „Wersy, które bolą”. Redaktorzy „Ego Trip” przygotowali listę linijek, które wprost lub pośrednio dotykały znanych postaci amerykańskiego świata – i, jak się pewnie domyślacie, nie były to żadne laudacje na ich cześć. Częściej chodziło o krytykę, zmieszanie z błotem (pamiętam, że często powtarzały się aluzje do Madonny jeszcze z czasów, gdy śpiewała o „material girl”). Choć i tak najciekawsze były te fragmenty, które zaczepianych osób nie wartościowały, lecz po prostu mogły sprawiać przykrość. Przykład? „Picture yourself crushin Xzibit with your tough talk / That`s like Christopher Reeves doing the crip walk”, które perfidnie uderza w chorobę aktora poprzez grę słów: „crip walk” – „cripple” („kaleka”).

Kilka lat temu postanowiłem poszukać z grupą internautów podobnych wersów w polskim hip-hopie. Oto efekt – pięć najmocniejszych ciosów:

„Później czat z blondynką, której mam nie mylić z Dodą / ale ma tak tlenione włosy, że może oddychać pod wodą / śpiewa gorzej niż jej były mąż, ten nie jest lepszy / jutro będzie miał na głowie wszystkie kolory tęczy” – Pezet, „Nie tylko hit na lato” (2007)



Dzisiaj pomiatanie Mandaryną i Michałem Wiśniewskim (a szczególnie jego włosami ;)) jest tak samo oryginalne i świeże jak dissowanie Donia czy Meza, ale był taki czas, gdy showbiz w pierwszej kolejności kojarzył się właśnie z tymi osobami. Pezet, który na „Muzyce rozrywkowej” przeciwstawiał swoje brzmienia tego typu, popowo-dance’owym tworom, nie był zresztą osamotniony w tych atakach. Już chociażby po to, żeby oddać atmosferę tamtego okresu, te wersy musiały się tu znaleźć. Poza tym są po prostu błyskotliwe i najlepsze w swojej kategorii.

Warto w ogóle posłuchać całego „Nie tylko hit na lato”, gdzie w dalszej części Pezet zaczepia m.in. Reni Jusis i Various Manx.

{reklama-hh}

„Suchy, suchy konar ssiesz / Za miliony monet sprzedałaś się” – Tede, „Suchy konar” (2009).

„Suchy konar”, czyli kawałek z gatunku tych, których żadna była dziewczyna nie chciałaby usłyszeć pod swoim adresem. Chociaż poświęcony Weronice Rosati, w momencie premiery nie wywołał takiego skandalu, jak powinien. Może dlatego, że znajduje się na drugim dysku „Note2u”, a za nim się do niego dotarło, słuchacz miał do czynienia z „Mama mija”, gdzie też słyszymy: „Gdybym zaliczył wpadkę, robiąc wtedy Rosatke / To przemyśl, jakie moje dziecko miałoby matkę”. To właśnie ten fragment, a nie „Suchy konar”, zagościł na Pudelku i innych portalach. Więcej o tym – plotkarskim, bo plotkarskim, ale też bolesnym – wersie w wideo, które zarejestrowaliśmy cztery lata temu:

„Są typy w swetrach, styl bazar, i maniury w stringach / Ten klub aż pęka w szwach, coś jak Maryla w leginsach” – Skazani na Sukcezz feat. Lerek, Chada, „Nie ma innego miejsca dla nas” (2006).

Dzisiaj może już nie imponuje takimi bezczelnymi wersami, ale to właśnie Pyskaty swoimi pamiętnymi wersami ciągnął płytę Skazanych na Sukcezz w 2006 roku. Na tym samym krążku, tyle że w kawałku „Mniam mniam”, słyszymy inny dotkliwy fragment: „Po czwarte to nie Big Brother, mów jej czule / Manuela może co najwyżej pchać mi furę / A tak w ogóle, nie musisz zmieniać opon w Maluchu / Ona ma ze cztery niezłe na brzuchu”. Zresztą taki popis to nie tylko domena tego albumu. Weźmy takie „Reprezentuję siebie” Bez Cenzury. Nie trzeba było specjalnych umiejętności, by wyróżnić się spośród tłumu w tym nagraniu, a i tak Pyskaty dostarczył kilka fajnych punchline’ów w stylu: „Mam więcej stylu, niż Nina Terentiew dioptrii”.

„To są te ambicje zza opuszczonych kurtyn / by skończyć jak Partyka skacząc przez jogurty” – O.S.T.R., „Kakofonia” (2001).

Wers ten swojego czasu zrobił olbrzymią furorę. Nic dziwnego – poświęcony był Arturowi Partyce, jednemu z popularniejszych i najbardziej utytułowanych polskich sportowców lat 90., który w pewnym momencie zdecydował się skakać nie wzwyż, ale przez jogurty. Dziś nie mogę znaleźć tej reklamy, pozostały tylko wersy Ostrego. Łódzki raper w kolejnych latach często lubił rapować o celebrytach i politykach. Jednak ani linijki o Edycie Górniak w Korei, ani o spaleniu Zyty, ani o Beger po angielsku nie były tak dobre jak te.

„Dwudziesta trzecia / dzień jak Kukuczka zleciał” – Kaliber 44, „Szał baj najt” (2000)



Kawałek, który sam w sobie nie jest żadnym klasykiem, podobnie zresztą jak płyta, z której pochodzi („Ekspedycje” IGS’a), mimo to powinien przejść do historii właśnie ze względu na ten fragment. Wers Joki jest najbliżej brutalnego standardu wyznaczonego przez redaktorów „Ego Trip” i gdyby istniało jakieś międzynarodowe zestawienie „wersów, które bolą”, to ten właśnie mógłby być polskim reprezentantem. Jerzy Kukuczka, wybitny himalaista, zginął podczas wspinaczki na ośmiotysięcznik Lhotse. Joka nawiązuje do tej tragedii jakby od niechcenia, leniwie, rzucając jedną z najbardziej bezczelnych linijek w polskim rapie.

Polecane

Share This