Wiemy co zapowiadał Tau tajemniczymi postami na Instagramie


2020.01.16

opublikował:

Wiemy co zapowiadał Tau tajemniczymi postami na Instagramie

Foto: K. Wilczyńska / IG Tau

Dziś na swoim Instagramie Tau zapowiedział na poniedziałek (godzina 20.00) premierę swojego najnowszego teledysku. Obraz został nagrany do kawałka „Secret Service”. Przypomnijmy, że jest to drugi singiel z krążka „Dziecko Króla”. Wcześniej Tau zamieścił dwa posty zapowiadające premierę. Raper jednak nie zdadzał o premierę czego chodzi.

 

View this post on Instagram

 

Link do wydarzenia w BIO 🔥🔥🔥

A post shared by Tau (@tau.bozon) on

Zwlekał.
Nigdy przedtem nie czuł tak małej potrzeby działania za wszelką cenę. W głębi duszy czuł jednak, że czas najwyższy w końcu nadejdzie. Sama logika podpowiadała taki przebieg zdarzeń. Nie był głupcem. Czas nie wydawał się być tu znaczącym faktorem, ale przyjął to zlecenie, a zatem zobowiązał się je wypełnić.
– Ok, wystarczy – pomyślał.
Oparty plecami o samochód spojrzał w prawo by odwrócić uwagę od natłoku myśli i jeszcze raz przyjrzeć się owocom pierwszych minut dnia. Dnia, w którym wiele się zmieni. A może zmieni się i on sam. Liczył na to. – Pożyjemy, zobaczymy – jego myśl powtórnie przebiegła przez pole widzenia jego oczu duszy. – Pożyjemy – powtórzył nieśmiało ustami.

Tego życzył sobie najmocniej choć posiadał już wiele – zaszczyty, klejnoty i pozycję na Królewskim Dworze. Wiedział, że nim przejdzie w stan spoczynku chce dać z siebie wszystko. Pragnął spalić się dla wyższych celów.
Wyjątkowo ciepły poranek nie zdradzał swoich zamiarów. Różowe, przeźroczyste wstęgi na zimno-niebieskim niebie rozwiał poranny wiatr.

To była cisza przed burzą. —— Premiera wkrótce.

 

View this post on Instagram

 

Zwlekał. Nigdy przedtem nie czuł tak małej potrzeby działania za wszelką cenę. W głębi duszy czuł jednak, że czas najwyższy w końcu nadejdzie. Sama logika podpowiadała taki przebieg zdarzeń. Nie był głupcem. Czas nie wydawał się być tu znaczącym faktorem, ale przyjął to zlecenie, a zatem zobowiązał się je wypełnić. – Ok, wystarczy – pomyślał. Oparty plecami o samochód spojrzał w prawo by odwrócić uwagę od natłoku myśli i jeszcze raz przyjrzeć się owocom pierwszych minut dnia. Dnia, w którym wiele się zmieni. A może zmieni się i on sam. Liczył na to. – Pożyjemy, zobaczymy – jego myśl powtórnie przebiegła przez pole widzenia jego oczu duszy. – Pożyjemy – powtórzył nieśmiało ustami. Tego życzył sobie najmocniej choć posiadał już wiele – zaszczyty, klejnoty i pozycję na Królewskim Dworze. Wiedział, że nim przejdzie w stan spoczynku chce dać z siebie wszystko. Pragnął spalić się dla wyższych celów. Wyjątkowo ciepły poranek nie zdradzał swoich zamiarów. Różowe, przeźroczyste wstęgi na zimno-niebieskim niebie rozwiał poranny wiatr. To była cisza przed burzą. —— Premiera wkrótce. Fot. Karolina Wilczyńska

A post shared by Tau (@tau.bozon) on

Zagrzmiało.

Potężne wyładowanie elektryczne rozsiało przejmujące echo po wszystkich warstwach ziemskiej atmosfery. Tego dnia grom z nieba uderzył po raz ostatni. – W całym kraju przeszły nad ranem gwałtowne burze z piorunami – podał bez emocjonalnym tonem głosu zblazowany prezenter radiowy. – Ulewny deszcz był tak intensywny, że zmusił ludność do pozostania w domach przez długie godziny – dodał chłodno by za moment zakończyć humorystyczną pointą zapewne w celu rozładowania napięcia. – Przynajmniej wiele osób znalazło w końcu czas na rodzinne rozmowy. Niektóre zapewne były bardzo burzliwe. Wylaliście swój żal w pokojowej atmosferze? – życzliwy śmiech prezentera przeplótł się z surowym i głośnym dżinglem radiowym zapowiadającym wiadomości sportowe.

Wyłączył radio. W aucie zapadła cisza.

Burzę przeczekał w samochodzie porządkując notatki z akcji co jakiś czas zamykając zmęczone oczy. Być może wznosił wtedy swoją cichą modlitwę, a może po prostu milczał w zaufaniu. Ma problem z koncentracją przy pracy od pamiętnego zdarzenia gdy przechwytywał angielskiego dyplomatę ze strzeżonej placówki w Al-Hilla na południe od Bagdadu. To wtedy muzułmański napastnik wystrzelał cały magazynek z broni maszynowej. Tuż przy jego prawym uchu. Palec martwego zamachowca zablokował się na cynglu. Było minęło. Koncentracji jednak jakby mniej. Najważniejsze, że w tamtej akcji finalnie ocalił cennego zakładnika. Bezcennego – jak się później okazało.

Pierwsze promienie słoneczne przebijały się przez przednią szybę samochodu. Zmrużył oczy i uśmiechnął się bezwiednie tak jakby słońce znało tajemny kod do jego serca. Pora wyjść.
Strugi deszczu sprzątnęły kurz i pył oczyszczając powietrze. Blaszane rynny wyrzucały ostatnie krople wody z nieba. Wypłukane z brudu chodniki przyozdobione kałużami dumnie odbijały pogodne chmury, które gdzieniegdzie przebiegały po niebie jak ostatni pasażerowie śpieszący się do bramki odlotów.

On również się śpieszył. Tym razem bardzo powoli. ——
Premiera wkrótce

 

View this post on Instagram

 

Zagrzmiało. Potężne wyładowanie elektryczne rozsiało przejmujące echo po wszystkich warstwach ziemskiej atmosfery. Tego dnia grom z nieba uderzył po raz ostatni. – W całym kraju przeszły nad ranem gwałtowne burze z piorunami – podał bez emocjonalnym tonem głosu zblazowany prezenter radiowy. – Ulewny deszcz był tak intensywny, że zmusił ludność do pozostania w domach przez długie godziny – dodał chłodno by za moment zakończyć humorystyczną pointą zapewne w celu rozładowania napięcia. – Przynajmniej wiele osób znalazło w końcu czas na rodzinne rozmowy. Niektóre zapewne były bardzo burzliwe. Wylaliście swój żal w pokojowej atmosferze? – życzliwy śmiech prezentera przeplótł się z surowym i głośnym dżinglem radiowym zapowiadającym wiadomości sportowe. Wyłączył radio. W aucie zapadła cisza. Burzę przeczekał w samochodzie porządkując notatki z akcji co jakiś czas zamykając zmęczone oczy. Być może wznosił wtedy swoją cichą modlitwę, a może po prostu milczał w zaufaniu. Ma problem z koncentracją przy pracy od pamiętnego zdarzenia gdy przechwytywał angielskiego dyplomatę ze

Tagi


Polecane

Share This