Wielkie beefy amerykańskiego rapu #2: Jay Z vs Nas

Walka o tytuł Króla Nowego Jorku.

2016.08.17

opublikował:


W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy serię tekstów o najważniejszych amerykańskich konfliktach hip-hopowych. Na pierwszy ogień poszedł artykuł o beefie między The Game’em i 50 Centem. Dziś przypominamy inne wielkie starcie: Jay Z vs Nas.

Choć beef między Jayem Z i Nasem uchodzi za jeden z najgłośniejszych w XXI wieku, jego początki sięgają jeszcze głębokich lat 90., a więc czasów tzw. złotej ery hip-hopu. 1996 rok zastaje obu raperów w odmiennych sytuacjach. Nas jest już największą, obok Notoriousa B.I.G. i Wu-Tang Clanu, gwiazdą nowojorskiej sceny, autorem klasycznego już w momencie premiery „Illmatic”. Pozycja Jaya Z rośnie z miesiąc na miesiąc, ale daleko mu do tej, jaką już zdążył sobie wypracować Nas. Shawn Carter to wciąż raper bez debiutanckiego albumu na koncie. Na ten przyjdzie jego fanom poczekać jeszcze pół roku. „Reasonable Doubt” trafi do sprzedaży pod koniec czerwca. Znajdzie się tam „Dead Presidents II”, alternatywna wersja wydanego w lutym singla. Zwrotki Jaya Z przeplatane są refrenem, w którym wykorzystany został fragment z „The World Is Yours” Nasa. „I’m out for dead presidents to represent me”, słyszymy głos Nasira Jonesa. Początkowo plan był jednak inny. Wers Nasa miał być nie samplowany, ale nagrany od nowa. Raper jednak nie wyraził na to zgody. To jeden z pierwszych momentów, gdy między Carterem i Jonesem zaiskrzyło. Póki co jednak w kuluarach.

Na drugi taki moment nie trzeba było długo czekać. Tydzień po premierze „Reasonable Doubt” na rynek trafił „It Was Written”, oczekiwany przez całe środowisko rapowe następca „Illmatic”. W jednym z najbardziej znanych utworów z tego albumu, „The Message”, Nas rymuje w pewnym momencie: „Lex z telewizorem to minimum”. Ten niewinny wers słuchacze szybko jednak zinterpretowali jako aluzję do Jaya Z i jego ówczesnego upodobania do samochodów marki Lexus. Odniósł się do tego po latach sam Nas, zapewniając jednak, że nie chciał atakować swojego kolegi z branży: „Widziałem, jak Jay Z jeździł Lexusem z telewizorami w środku. Sam pozbyłem się wówczas swojego Lexa, szukałem czegoś jeszcze lepszego. Gdy więc pisałem ten wers, nie atakowałem Jaya, a tylko stwierdzałem, że taki samochód to minimum, które trzeba spełniać”.

1997 rok przynosi kolejny sampel z Nasa w utworze Jaya, tym razem na płycie „In My Lifetime Vol. 1”.. „Jest tak, że rap-biznes przypomina mi biznes narkotykowy” – to wers z utworu Jonesa „Represent”, którym Hova rozpoczyna swój kawałek „Rap Game/ Crack Game”. Niewinne, prawda? To weźmy inny utwór z tego samego albumu, „Where I’m From”. „Pochodzę z miejsca, gdzie (…) ziomki kłócą się cały dzień/ Kto jest najlepszym raperem: Biggie, Jay-Z czy Nas”. Uzupełnimy wreszcie te wyrywki o deklaracje poczynione w „The City Is Mine”, gdzie Jigga – lamentując po śmierci swojego przyjaciela, Notoriousa B.I.G. – deklaruje, że odtąd miasto należy do niego.

Na jakąkolwiek reakcję Nasa, która wpisywałaby się w dzieje konfliktu z Jayem Z, trzeba było czekać do listopada 1999 roku. Wtedy na rynek trafił „Nastradamus”, czwarty studyjny album Jonesa. Trzeci – „I Am…” – pojawił się na rynku pół roku wcześniej. Tam jednak ze świecą szukać jakichkolwiek aluzji. Dopiero tytułowe nagranie z „Nastradamusa” przynosi zaczepkę, i to nie pod adresem Jaya, ale Memphisa Bleeka, jego podopiecznego. Bleek kilka miesięcy wcześniej w sierpniu wydał swój debiutancki album „Coming Of Age”. W jednym z singli, „What You Think Of That”, rymuje: „Będę się bujał po osiedlu aż do śmierci, co o tym sądzisz?”.

 

Nas przemówił i powiedział, co sądzi. „Chcesz się bujać aż do śmierci, chętnie ci w tym pomogę/ Chcesz beefu? Moja kulka mogłaby wylądować na tej twojej czapeczce”, można było usłyszeć we wspomnianym nagraniu. „Czapeczka” to oczywiście full-cap, który Bleek miał na sobie na okładce debiutanckiego albumu. Ponoć Jay Z, usłyszawszy ten wers, miał stwierdzić: „OK, mamy to”. Konflikt nabrał rozpędu.

Na pierwszy bezpośredni atak musieliśmy jednak czekać do 2001 roku. W czerwcu Jay Z występował na imprezie Summer Jam. To właśnie wtedy przeprowadził podwójną ofensywę na Prodigy’ego z Mobb Deep i Nasa. Pierwszego ośmieszył, rzucając na ekran zdjęcia z czasów dzieciństwa, gdy ten był tancerzem baletowym, a następnie zdissował, rymując dwie zwrotki, które później weszły w skład „Takeover”. Druga z nich kończyła się nawiązaniem do Jonesa: „Zapytaj Nasa, on nie chce konfliktu z Hovą, o nie”.

Nas błyskawicznie odpowiedział freestyle’em na podkładzie „Paid In Full” Erica B. i Rakima. W swojej zwrotce zarzucał Jayowi fałszywość i nieuprawnione roszczenia do nowojorskiego tronu. Kwestionował też orientację seksualną Jaya („H to the OMO”, rymował, nawiązując do singla „Izzo [H.O.V.A.]”) oraz naśmiewał się z tego, że Hova wykorzystuje jego fragmenty w swoich utworach: „Czekam, aż znów będziesz samplował mój głos”.

Czy Jay Z wiedział, że Nas zareaguje na zaczepki? Prawdopodobnie tak. Wykorzystał więc okazję i na wydanym we wrześniu (11.09!) albumie „The Blueprint” zamieścił pełną wersję „Takeover” z dwiema dodatkowymi zwrotkami. Nad całością brzmienia czuwał młodziutki wówczas Kanye West, który sięgnął po sample z The Doors i KRS-One’a, by stworzyć bojowy, militarny wręcz podkład.

W „Takeover” Jay Z niby zarzuca Nasowi to, o co oskarżał go jego rywal – brak ulicznej wiarygodności – ale w przeciwieństwie do Jonesa opiera swoje wersy na konkretach. Przywołuje na przykład sytuację z lat 90., gdy pokazywał Nasirowi, jak wygląda słynny model karabinu TEC-9. Sytuację – jak pokazał czas – prawdziwą, bo potwierdził ją obecny przy całej scenie Large Professor.

Słynny numer z „The Blueprint” pamięta się dziś z jeszcze innego powodu. Imponuje błyskotliwość niektórych linijek, to, jak Jay Z odpiera ataki Nasa. Na przykład gdy ten twierdzi, że Hova buduje sukces niektórych swoich numerów, bazując na jego samplach, Jay odpowiada: „napisałeś gorący wers, ja – gorącą piosenkę”.

 

Odpowiedź Nasa przyszła wraz z grudniową premierą albumu „Stillmatic”. „Ether”, bo o tym utworze mowa, zbudowany jest na innym podkładzie – bardziej połamanym, syntetycznym. Tytułowa fraza wskazywała jasno, o co chodziło Jonesowi: chciał dotknąć Jaya Z do żywego, spalić go przy użyciu łatwopalnego eteru. Dlatego czepił się jego przyjaźni z Notoriousem B.I.G. (ale nie poszedł tak daleko, jak kilka lat później Cam’ron, który wyliczył wszystkie momenty, w których Jay cytuje – a według Cam’rona: „kradnie” – wersy Biggiego), przekonując, że prawdziwy kumpel nie chciałby kilka miesięcy po śmierci kolegi zajmować jego miejsca na tronie.

Głównym motywem „Ether” jest jednak wizja Jaya jako obsesyjnego fana, „Stana” znanego z singla Eminema, który buduje cały swój życiorys, opierając się na swoim idolu.

Powracają też niewybredne gry słowne w rodzaju „Cock-A-Fella” (chodzi o wytwórnię Jaya Z, Rock-A-Fella) czy „Gay-Z”.

 

Chwilę po premierze „Stillmatic” Jay Z przeprowadził jeszcze jeden atak. W grudniu 2001 roku na antenie stacji Hot 97 swoją premierę miał utwór „Supa Ugly”, w którym Jay rymuje m.in. na bicie Nasa z „Got Ur Self A…” (a więc z numeru, na którym pojawiają się aluzje do Hovy). W pewnym momencie padają bardzo nieprzyjemne wersy: „Wbiłem się na tyły twojego Bentleya, spuściłem się w twoim Jeepie, zostawiłem kondomy na siedzeniu twojego dziecka”. O co chodzi? Ano o romans z Carmen Bryan, kobietą, z którą Nas ma córkę, Destiny. Tym samym jasny stał się tajemniczy wers z „Takeover”: „Sam-wiesz-kto zrobił sam-wiesz-co z sam-wiesz-kim / Ale niech to zostanie między nami”.

To, co miało zostać między nimi, jednak nie zostało. Jay wyciągnął najcięższą broń, przyznając się do romansu z matką dziecka Nasa. Tak się złożyło, że tę linijkę usłyszała też w radiu matka samego Cartera. Zniesmaczona zachowaniem swojego syna, poprosiła go, by ten przeprosił Nasa i jego rodzinę. Jay Z przeprosił, ale tylko Carmen Bryan i wszystkie te kobiety, które poczuły się urażone jego fragmentem. Sama sytuacja zrobiła wrażenie także na samym Nasie. „Wtedy zrozumiałem, że to zaszło za daleko”, wspominał po latach na antenie MTV.

Jak się później okazało, „Supa Ugly” było ostatnim oficjalnym dissem w beefie Nasa z Jayem Z. W ankiecie podsumowującej 2001 rok dziennikarze Hot 97 pytali o to, który z raperów kończy rok z tarczą, a który na tarczy. Według ankiety wygrał Nas stosunkiem 58:42.

2002 rok przyniósł kolejne albumy obu raperów – „The Blueprint 2” Jaya Z i „God’s Son” Nasa. W obu, a jakże, pojawiają się aluzje do beefu. Tyle że nic nie jest wyrażone wprost. A jeśli już, to w czasie przeszłym – tak jakby beef dobiegł końca. „Byłem jak Scarface, Jay jak Manolo [Ribera, drugi po Tonym Montanie najważniejszy bohater w „Człowieku z blizną” – red.]”, rymował w „The Last Real Nigga Alive”. W tym samym nagraniu nawiązuje do Jiggi w jeszcze innym miejscu, ale – jak słusznie zauważają dziennikarze portalu About.com – zasadniczy cel Nasa jest inny: chodziło mu o to, by osadzić ich beef na szerszym tle, włączyć go w dzieje hip-hopu i oprzeć o podstawowy konflikt między 2Pakiem i Notoriousem B.I.G. W tym samym czasie Jay Z przekonywał w „The Blueprint 2”: „moja mama tym razem cię nie uratuje”.

 

2003 rok przyniósł jeszcze jedną aluzję, tym razem w utworze „Quick To Back Down” Bravehearts, gdzie Nas rymuje gościnnie m.in. taki wers: „Wszyscy dobrze wiedzą, od kogo jestem lepszy”. W tym samym czasie Jay Z wydaje „The Black Album” i ogłasza, że kończy muzyczną karierę.

Gdy wszyscy sądzili, że z powodu emerytury Jiggi beef pozostanie nierozwiązany, po dwóch latach Jay wrcócił na scenę, występując na imprezie „I Declare War”. I ogłosił pokój. Panowie podali sobie dłonie i wspólnie wykonali utwory, od których wszystko się zaczęło: „The World Is Yours” i „Dead Presidents II”.

Kolejne lata to coraz dalej posunięta współpraca. Najpierw Nas podpisuje kontrakt z dowodzoną wówczas przez Jaya Z wytwórnią Def Jam i wydaje tam album „Hip-Hop Is Dead” (2006), na który zaprasza swojego szefa – a jeszcze niedawno wroga – do utworu „Black Republican”. Następnie Hova odwdzięcza się zaproszeniem na płytę „American Gangster” do kawałka „Success” (2008), a jeszcze później – do iście królewskiej kooperacji „BBC”, w której maczali też palce Timbaland, Justin Timberlake i Pharrell Williams (2013). Po drodze panowie spotykają się też w piosence Ludacrisa „I Do It For Hip-Hop” (2008).

W ubiegłym roku Nas podsumował swój konflikt z Jayem. Przyznał, że nie wraca już do utworu „Ether”, zdarza mu się natomiast puścić „Kick In The Door” (1997), nagranie, w którym Notorious B.I.G. czyni nieprzychylne aluzje do niego i kilku członków Wu-Tang Clanu. O beefie z Hovą powiedział z kolei:

„Ostatecznie chodziło o to, by na scenie zapanowała jedność. Musieliśmy ruszyć naprzód i osiągnąć jakąś zgodę. Biggie i Pac tego nie dożyli. Byli świetni, młodzi, ale chcielibyśmy, by z nami tutaj byli. Brakuje ich nam. Byli ofiarami, męczennikami dla całej rapowej branży”.

 

Polecane