Fabijański: „Tytus powiedział, że najlepiej brzmię, kiedy jestem na bitach wk***iony. Jak się rozstawaliśmy, mówił, że położyłem płytę swoim wk***em na bitach”


2021.02.18

opublikował:

Fabijański: „Tytus powiedział, że najlepiej brzmię, kiedy jestem na bitach wk***iony. Jak się rozstawaliśmy, mówił, że położyłem płytę swoim wk***em na bitach”

Wydany przez Asfalt Records album Sebastiana Fabijańskiego „Primityw” okazał się komercyjnym niewypałem i jednorazową przygodą artysty z wytwórnią. Sebastian szykuje się do wydania drugiego krążka „Reset”, zdradza, że ma już gotowy kolejny. Raper i wytwórnia rozstali się w nienajlepszej atmosferze, o czym pisaliśmy m.in. tutaj. W nowym wywiadzie udzielonym Bartoszowi Boruciakowi Fabijański wraca do tematu swojej relacji z Asfaltem, zdradza, że zanim pojawił się pomysł wydania go przez Tytusa, nagrał boombapową płytę na bitach Ostrego i Killing Skills.

Sprawdź także: Kizo i Popek zmierzą się na Fame MMA 9. Na kogo stawiają Borixon i Żabson?

Historia mojej pierwszej płyty jest taka – nagrałem ją z Adamem, z Ostrym. Mieliśmy ją gotową do wydania, zmasterowaną już, mieliśmy to wydawać przez Tabasko Nagrania, natomiast pojawił się Tytus i Asfalt. Tam jeszcze było takich dwóch facetów, dwóch moich znajomych, którzy pomagali mi biznesowo. Z racji połączenia interesów na linii „Psy 3” – Asfalt, bo zrobiliśmy z Adamem numer („Psy. W imię zasad” – przyp. red.), który zresztą był moją inicjatywą. Zaproponowałem producentowi, powiedziałem, że robimy materiał muzyczny z Adamem, puściłem jeden czy dwa kawałki i spodobało mu się. Chciał, żebyśmy zrobili numer do „Psów”, więc zrobiliśmy.

Potem dwóch panów producentów filmu było w ciągłym kontakcie z Asfaltem, z Tytusem dotyczącym dopinania szczegółów zrobienia numeru do „Psów”. Dzięki temu pojawił się Asfalt, pamiętam, jak zadzwonił do mnie jeden z tych panów i powiedział, że Tytus jest zainteresowany, żeby wydać moją płytę. Nie ukrywam – mocno się ucieszyłem, bo pomyślałem, że to będzie dobra referencja i stempel jakości w postaci Asfaltu. Nastąpiło moje spotkanie z wydawcą, na którym to Tytus powiedział, że trzeba wymienić wszystkie bity na płycie.

Wierząc w to, że mogę to spokojnie zrobić, ponieważ Ostry jest w tej samej wytwórni, a że jestem naiwny, wierzę w ludzką szczerość i w to, że ludzie ze sobą rozmawiają, byłem przekonany, że nie będzie problemu, jeżeli te bity zostaną wymienione, bo zostanie to przez wydawcę odpowiednio załatwione z Adamem. Powiedziałem o tym Adamowi, rozmawialiśmy o tym kilkukrotnie. Z powodu nie do końca mi znanych motywacji wydawcy wytworzyła się jakaś śmierdząca atmosfera, zaczął się robić smród – mówi Fabijański.

Sprawdź także: Czy Paluch myślał kiedyś o powrocie do normalnej pracy?

Tytus powiedział mi, że najlepiej brzmię, kiedy jestem na bitach wk***iony. Zaufałem temu, poszedłem w tę narrację. Jak się rozstawaliśmy, powiedział mi, że położyłem płytę swoim wk***em na bitach. Oczywiście wina zawsze jest moja – dodaje.

Pierwotna wersja krążka może nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Fabijański chciałby ją wydać, ale nie może tego zrobić, dopóki nie dogada się z Ostrym i Killing Skills. Póki co materiał jest u niego w szufladzie.

Jak puszczam ludziom, którzy do mnie wpadają, starą płytę, stare numery – te, które zrobiłem z Ostrym, to wszyscy mówią: „dlaczego tego nie wydałeś”? Żałuję, że tego nie wydałem i że tak to się pokomplikowało. Ale jeśli ktoś jest nie fair i prowadzi podwójną grę, to to się tak kończy. Żyłem w błogiej nieświadomości, byłem przekonany, że jeżeli dwóch artystów jest z tej samej wytwórni, to ich relacje muszą być dobre. Co więcej, kiedy zapytałem Tytusa, czy ktoś z wytwórni zrobiłby ze mną jakiś featuring, nie podjął żadnej inicjatywy, żeby włączyć swoich artystów. To jest mój duży zawód – przyznaje.

Raper ma świadomość, że swoimi niejednokrotnie kontrowersyjnymi wypowiedziami nie przyczynił się do promocji albumu.

Nie chcę atakować Tytusa i robić z niego winowajcy, bo to ja de facto udzielałem tych wszystkich wywiadów i mówiłem o hip-hopie i to ja sobie zepsułem start, a nie on. Ja się czułem wtedy mocny, miałem za plecami Adama, z którym zrobiłem album. Wiedziałem, co to jest za album. Że to jest coś, co jest zupełnie inne niż aktualnie się działo. Trochę przycwaniaczyłem z tymi moimi wypowiedziami. Nie żałuję tych wypowiedzi, ale żałuję, że dałem się namówić na zmianę bitów na płycie i tego, że zaufałem, że ktoś chce dla mnie dobrze, a nie dla projektu, który chce sprzedać – kończy.

Polecane


Share This